Miałam to samo z synem:( Miał całą kolekcję nocników i nic:( W końcu spróbowałam do sprawy podejść inaczej. Zdjęłam pieluchę, żeby zobaczył jaka to wygoda, a pielucha była za karę, jak się zmoczył. A że mu się luz spodobał, ze dwa tygodnie to potrwało i zaskoczył:) A próbowałaś jakoś inaczej niż "tradycyjnie" do sprawy podejść? Np z lalką, najlepiej taką siusiającą. Ale nie tak na zasadzie demonstracji, tylko w zabawie lalkami. Lale trzeba ubrać, ukołysać, nakarmić, no a jak zje, to przecież chce jej się siusiu (wiadomo, jedna stroną wlejesz, drugą wyleci:) Tak drobnymi kroczkami, jak sama zacznie lalki na nocniku sadzać, to może i sama usiądzie. A może lalę też trzeba nauczyć, więc razem usiądą?:) Na chama nie ma co, bo rzeczywiście tylko płacz i zgrzytanie zębów, a nawet jeśli wreszcie da się spacyfikować, to zamiast traktować sprawę normalnie, będzie przykrym obowiązkiem. Już mówisz, że wstrzymuje, a to przecież nie zbyt zdrowe:( Myślę, że w takiej sytuacji potrzeba rozwiązania niestandardowego:) A to siusianie po nogach, skoro mówisz, że nie zwraca uwagi, może być też trochę demonstracją "buntu dwulatka", nie że jej tak rzeczywiście lepiej, ale żeby pokazać czyje na wierzchu. Spróbuj do sprawy podejść z żartem, przez zabawę, tak żeby rozładować sytuację. Sama się spinasz, bo masz już tego dość, mała o tym wie i to czuję i obydwie działacie sobie na wzajem na nerwy. Uszy do góry
