Tuśkę wysadzamy od 5tego miesiąca życia. Nie wiedziałam, gdzie ten temat zamieścić, bo teraz ma rok i 7 miesięcy i nagle się odpieluchowała, co nazywam fakt, że woła.
Często popuszcza, ale zaraz woła i kończy na nocniku/toalecie. Kilka razy zdarzyły się wpadki. I tu jest moje pierwsze "ale" - Tusia nie woła nikomu innemu poza mną
Wczoraj natomiast została z ciocią. I choć obiecała, że będzie wołać, powiedziała ładnie, jak będzie wołać, żeby ciocia ją wysadziła, to jednak nie zawołała i zsikała się
Czy możesz coś poradzić?
Mam niestety jednak jeszcze większy problem
Mam wrażenie, jakby Tuśka nabrała nowej świadomości, która pozwoliła jej się odpieluchować, ale jednocześnie coś się stało z kupką, która od prawie roku niemal zawsze lądowała w nocniku/toalecie. Nagle Tuśka zaczyna popłakiwać (jakby się bała), dreptać, wyginać się, jak czuje, że kupka idzie. Nie ma mowy, żeby usiadła ani na nocnik, ani na toaletę. Na początku to nawet histerie były. Potem stwierdziłam, że nie ma co dziecka stresować, założyłam pieluchę i zachęciłam, by tak zrobiła - zrobiła na stojąco, broniąc się (?) Potem wyrzuciłyśmy kupkę do toalety i robiłyśmy jej papa. Następnego dnia zrobiła w wannie na stojąco, na golasa. I tak jest od jakiś 2ch tyg, przy czym strasznie się broni. To nie jest jak kiedyś, że pryknęła i zaraz leciałyśmy na nocnik/toaletę i po sprawie. Teraz potrafi się zbierać 3 dni i robi, jak już jej po prostu leci - strasznie zaciskając pośladki, jakby chciała to powstrzymać. Ciężko ją przy tym złapać, bo owszem woła (trochę, jakby to bylo niezależne od niej), ale nie chce ani usiąść, ani do wanny.
Przeczytałam, że dzieciom może się wydawać, że kupka to część nich i dlatego mają lęk przed utratą siebie.
Jak mogę pomóc Tusi???
Jak to możliwe, że zapomniała, że prawie rok robiła, gdzie trzeba, a teraz nie ma o tym mowy????
Kinga, będę wdzięczna za wszelkie rady
