Witajcie,
W zeszłym roku roku poznałam niesamowitą dziewczynkę. Miała na imię Petrula, niespełna 5 miesięcy i potrafiła zrobić siusiu w knajpianej toalecie. Byłam w szoku jak to zobaczyłam. Dla pomagającej jej mamy nie było to nic niesamowitego, bo od niemowlęcia wychowywała córeczkę zgodnie z zasadami "elimination Communication", czyli "diaper free". Pomyślałam, że to jakiś kanadyjski, z racji miejsca mojej obserwacji, wynalazek, ale bardzo mi się spodobał. Znalazłam wiele publikacji na ten temat, głównie angielskojęzycznych. Okazało się również, że na polskim gruncie znajduje się kilka propagatorek tej metody mni. Kinga, której książkę właśnie czytam, a forum przeglądam.
Cieszę się, że nie będę jedyna przyszłą nową polską matką, która postara się w pełni skomunikować ze swoim baby i odczytać jego pragnienia i potrzeby. Zmartwił mnie fakt, że jest to nadal mało popularne podejście i budzi czasami nawet mocno negatywne komentarze. Jestem już przyzwyczajona do działania "pod prąd", ale miałam nadzieję spotkać tutaj więcej odważnych i poszukujących mam oraz sprawdzonych sposobów na świadome, ekologiczne rodzicielstwo.
Kingo, czy dobrze wnioskuję z tego co piszesz na forum, że Twoje osobiste doświadczania nie zawsze są równie "łatwe" jak sposoby proponowane w książce?
Pozdrawiam
Natalia
